poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dla jasności - zdmuchuję kurz! :)

poniedziałek, 22 marca 2010

Nie, nie łysych ;)

Papą pokrywaliśmy chudziak w piwnicy, czyli robiliśmy izolację przeciwwilgociową i to jej właśnie poświęcamy, kolejny odcinek tego baaaardzo nieregularnego cyklu.

Niezależnie od tego, czy dom ma piwnicę, czy budowany jest na płycie fundamentowej, jak większość w tej chwili, niezbędne jest wykonanie wewnętrznej izolacji przeciwwilgociowej posadzki. W naszym przypadku jest to posadzka piwnicy, bo to ona spoczywa bezpośrednio na gruncie, w przypadku domu na płycie fundamentowej, będzie to posadzka parteru.

Jak sama nazwa wskazuje, izolacja taka ma zapobiec przedostawaniu się wilgoci z gruntu do wewnątrz domu. Jej wykonanie wydaje się proste, ale wymaga dużej dokładności i najczęściej jest powiązane z wykonaniem ostatecznej wylewki posadzkowej na danej kondygnacji, w naszym przypadku - piwnicy. I to naszemu przypadkowi poświęcone będzie to studium ;)

Pierwsza warstwa podłogi naszej piwnicy to tzw. chudziak, chudy beton, czyli taki, w którym jest mało cementu. Powstaje on bardzo prędko, bo zaraz po postawieniu ścian piwnicy, między ławami fundametowymi, do ich wysokości, bezpośrenio na dobrze ubitym (np. za pomocą skoczka), piaskowym gruncie.

Chudziak jest twardy i można po nim spokojnie chodzić, jeździć róznymi sprzętami, ale nie jest to docelowa podłoga, ponieważ jest to tylko bardzo cienka warstwa bardzo kiepskiego betonu. Trzeba ją zaizolować, ocieplić, a na koniec ułożyć docelową posadzkę.

Zacznim zaczniemy układać papę na chudziaku, trzeba użyć lepika. Całą powierzchnię izolowanej posadzki pokrywamy warstwą gęstej, czarnej mazi. My użyliśmy do tego Izobudu BR. Na prawie 80 metrów powierzchni zużyliśmy 3 wiadra 20-litrowe, ale nie oszczędzaliśmy, staraliśmy się kłaść warstwę nie za cienką i w taki sposób, aby dokładnie wypełniła wszystkie szczeliny. Ważne jest, aby na wysokość kilkunastu centymetrów (10-15) pokryć lepikiem też ściany zewnętrzne i ściany nośne budynku, które zostały postawione na ławach fundamentowych. Ściany te, już na etapie powstawania, były zaizolowane papą od spodu, która została najpierw ułożona na ławach, a następnie wywinięta do góry i doklejona do  ściany na wysokości około 10-15 cm. Papę, którą będziemy za chwilę układać, trzeba szczelnie z nią połączyć.

Pap jest mnóstwo różnych. Mają różne grubości, różnym są pokryte kruszywem, są zwykłe i są takie, które można przylepić do izolowanej powierzchni pod wpływem temperatury.
Na izolację posadzki na gruncie najłatwiej i najbezpieczniej użyć dość grubej papy termozgrzewalnej.
Jest ona pokryta od spodu specjalną masą bitumiczną oraz folią, dzięki której nie skleja się zwinięta w rolkę. Do jej ułożenia potrzebny też będzie palnik i np. butla z gazem. Papę trzeba potraktować ogniem od spodu, spala się ochronna folia, masa bitumiczna rozgrzewa się, zaczyna się lepić i lać, a dzięki temu papa idealnie przywrze do lepiku, którym szczelnie wysmarowaliśmy nasz chudziak.

Na taką izolację nie ma mocnych :) A to  jeszcze nie koniec.

Ponieważ na skutek horrendalnego błędu naszego pierwszego majstra (za, który m.in. wyleciał z budowy) nasza piwnica, a co za tym idzie - cały dom, została posadowiona 20 cm za nisko, zdecydowaliśmy trochę podnieść jej podłogę do góry, co najmniej o 15 cm. Dlatego, na ułożoną izolację postanowiliśmy jeszcze wylać solidny, wodoszczelny beton, który da nam dodatkową pewność, że nie będzie wilgoci w piwnicy. Wylaliśmy zatem 8-cm dywanik.
Pomimo tego, że poprosiliśmy w wytwórnki, żeby był w miarę rzadki, abyśmy dali radę rozłożyć go na całej powierzchni, zanim zacznie tężeć, ledwo zdążyliśmy i jeszcze przez następne dwa dni byliśmy po tej robocie zmęczeni.

Kiedy już udało nam się w miarę równomiernie rozprowadzić beton po powierzchni, musieliśmy go zawibrować. Użyliśmy do tego specjalnej, wypożyczonej na dobę łaty wibracyjnej.

Dzięki zawibrowaniu kruszywo się odpowiednio rozkłada, usuwane są pęcherzyki powietrza, na wierzch wydostaje się tzw. "mleczko", które na końcu zatarte styropianową pacą nadaje posadzce względną gładkość.

Równy poziom posadzki na powierzchni całej piwnicy udało nam się uzyskać dzięki wytyczeniu wysokości za pomocą niwelatora oraz sieci porozpinanych między ścianami linek, w których trochę ciężko było się poruszać, ale które koniec końców zdały egzamin, jako pomoc niwelacyjna, chociaż nie perfekcyjnie dokładna.

Na szczęście wiedzieliśmy, że na tę wylewkę przyjdzie jeszcze styropian, ogrzewanie i posadzka właściwa, którą wykona profesjonalna firma, dlatego mogliśmy sobie pozwolić na pewne niedokładności.

Jednak o kolejnych warstwach, w kolejnych odcinkach :)

Pozdrawiam
Ania

sobota, 12 grudnia 2009

Murki oporowe, to nie jest jakieś tam "widzimisię" producentów betonu, jak niektórzy myślą. Dzięki nim, zaoszczędzamy sporo miejsca w ogrodzie, którego nie zabierają skarpy, a przede wszystkim zabezpieczamy tak ważne strefy, jak np. wjazdy do garaży, zejścia do piwnicy, czy każde niżej płożone części posesji, przed osuwaniem się ziemi.

Poprzednio Wojciech wyłożył dokładnie, jak samemu zbudować murek, a nawet nie lada mur, ponieważ te, które my budowaliśmy w najwyższym punkcie mają po 1,6 m wysokości. Niestety, jako dosyć dziewiczy budowniczowie, nie ustrzegliśmy się pewnych potknięć, przez co mur, po zdjęciu szalunku, okazał się mieć nierówności w miejscach łączeń płyt.

Zasięgaliśmy języka u kilku fachowców. Jedni kazali to skuwać i wyrównywać zaprawą tynkarską, jeszcze inni twierdzili, że nic się z tym nie da zrobić... a bardzo miły pan w sklepie ze sprzętem budowlanym podał nam specjalną tarczę diamentową do betonu i powiedział, że wszystko się da zeszlifować.

Wspaniałomyślnie uprzedził nas też, żeby zaopatrzyć się w maskę i okulary, bo będzie trochę pylić.

Osobiście nie wiem, jaką maskę i okulary trzeba byłoby mieć, żeby się nie najeść tego pyłu i nie mieć go w oczach. Te atrybuty, które ja miałam na sobie nie wystarczyły, pył był wszędzie, absolutnie wszędzie.

Ale na szczęście efekt szlifowania był zadowalający.

Co prawda uzyskaliśmy trochę efekt lastryko, ale z czasem nasze mury zostaną obłożone klinkierem, jak cały cokół domu, więc nic nie będzie widać.

No i, jakby ktoś jeszcze nie zauważył, murki szlifowałam, nie chwaląc się, ja:

Ania :)

15:56, budowniczowie , postępy
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
teren budowy | wstęp wskazany
Bądź na bieżąco
budowniczowie polecają
top | tylko dla budownicznych szablon wykonała kate_mac
budowniczowie